V PMTTK „PeTeTeKowisko”

28 października 2019 r. odbył finał V Powiatowego Młodzieżowego Turnieju Turystyczno Krajoznawczego „PeTeTeKowisko”. Tym razem zadanie było tylko jedno- Opracowanie scenariusza ciekawej 1 dniowej wycieczki turystyczno- krajoznawczej w naszym powiecie.
Do Turnieju zgłosiło się sześć drużyn. Finał odbył się w sali kawiarnianej Dolnobrzeskiego Ośrodka Kultury. Jury złożone z członków Zarządu naszego Oddziału oraz gościnnie pana wicestarosty w ocenie brało pod uwagę:
1. Tematykę i spójność tematyczną wycieczki
2. Wartości informacyjne i poznawcze.
3. Liczba ciekawych obiektów na trasie wycieczki.
4. Formę opisu wycieczki.
5. Sposób prezentacji w czasie 6-8 min. (film, slajdy, przekaz słowny…itp)
Poziom przygotowanych prac był wyrównany, wszystkie drużyny przygotowały ciekawe propozycje wycieczek, warte upowszechnienia.
I miejsce ex aequo:
Liceum Ogólnokształcące im. J. M. Ossolińskiego w Brzegu Dolnym (Julia Ryglowska, Klaudia Siwek, Gabriel Sówka, opiekun – Joanna Romaniuk)
Zespół Szkół Zawodowych w Brzegu Dolnym (Oliwia Kędzierska, Dobrosława Madej, Martyna Mikos, Natan Szewczyk, Jakub Szczepny, opiekun – Joanna Urbańska)
II miejsce:
Zespół Placówek Resocjalizacyjnych w Brzegu Dolnym (Andrzej Czech, Maciej Nawrot, Maciej Dudek, Konrad Kobosa, Tobiasz Oryński, opiekun – Lucyna Dudek)
III miejsce:
Zespół Szkół Społecznych w Wołowie (Julia Kolbusz, Oliwia Bossy, Mateusz Karbowniczek, opiekun – Bogusława Jodłowska)
Wyróżnienia:
Środowiskowy Dom Samopomocy w Brzegu Dolnym (Henryk Ryczko, Marcin Kustra, opiekun – Sławomir Magierski)
Liceum Ogólnokształcące im. M. Kopernika w Wołowie (Magdalena Adamczewska, Marcel Wesołowski, Izabela Bąk, Klaudia Kowaliszyn, Oliwia Walichnowska, opiekun – Bożena Jezierska-Wojdyła)
Fundatorami nagród byli tradycyjnie PCC Rokita i Burmistrz Brzegu Dolnego, dodatkowego wsparcia udzieliło Starostwo Powiatowe. Fundatorom serdecznie dziękujemy.

Mistycznie i krajoznawczo z PTTK- Góra św. Anny 19.10.2019

19 października 2019r. udaliśmy się ponad 50-osobową grupą, pod przewodnictwem Danusi Markiewicz na Górę św. Anny.

Bazylika z cudowną figurą św. Anny, klasztor, kalwaria, Grota Lurdzka, ale też Pomnik Czynu Powstańczego czy amfiteatr – to atrakcje, które do Góry Świętej Anny na Opolszczyźnie przyciągają rokrocznie rzesze pielgrzymów i turystów.  Tym razem też było tłumnie. Do bazyliki z cudowną figurą trudno było się dostać, ale nasza miejscowa przewodniczka – pani Lena miała swoje, sprawdzone dojścia. Zobaczyliśmy więc i posłuchaliśmy ciekawych opowieści o wszystkim, co ważne w bazylice i na usytuowanej na dawnym wulkanie magicznej górze.

Po metafizycznej zadumie w bazylice udaliśmy się do  Muzeum Czynu Powstańczego, gdzie w równie ciekawy sposób opowiedziano nam historię walki o polskość Śląska.

Kolejnym etapem naszej wycieczki było Muzeum Sztuki Sakralnej w Ligocie Dolnej,  które otrzymało certyfikat  „Najlepszy Produkt Turystyczny Województwa Opolskiego 2019”.   Muzeum robi niesamowite wrażenie, bogactwo eksponatów i  opowieści  pasjonata -właściciela zbiorów, zostaną nam na długo w pamięci.

Na zakończenie naszej wycieczki odwiedziliśmy jeszcze małą miejscowość Kamień Śląski, gdzie w zabytkowym pałacu mieści się Sanktuarium św. Jacka.  Św. Jacek Odrowąż urodził się w 1183 r. średniowiecznej warowni, później przebudowanej na pałac. Jest to miejsce również cieszące się dużą sławą wśród turystów i pielgrzymów. Obecnie w pałacu mieści się  Centrum Kultury i Nauki Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego oraz hotel. Zwiedziliśmy pałac, a w nim salę balową i  wspaniałą bibliotekę prywatnych zbiorów księdza Arcybiskupa Alfonsa Nossola składającą się z ponad 40 000 książek. Pałac otoczony  jest parkiem krajobrazowym, który pięknie prezentował się w barwach jesieni.

                                                                                                                                                                                                                                         Elżbieta Węgrzynowska

Mazury 12-15 września 2019

W dniach 12-15 wrzesień 2019 r. Oddział PTTK w Brzegu Dolnym zorganizował wycieczkę na Mazury.  Naszą przygodę z Mazurami zaczęliśmy od spaceru po malowniczym miasteczku- Mrągowie,  podziwianiu Amfiteatru nad jeziorem Czos słynącego z wielu imprez kulturalnych m.in. Piknik Country, Mazurska Noc. Następnie udaliśmy się do miasteczka Ryn położonego nad dwoma jeziorami- Ryńskim i Ołów gdzie mieliśmy okazję zwiedzić zamek pokrzyżacki oraz spacerować  uliczkami miasta. 

W godzinach wieczornych cała grupa bawiła na spotkaniu integracyjnym.

Drugi dzień pobytu na Mazurach rozpoczęliśmy od zwiedzania Muzeum Mazurskiego w Owczarni gdzie czekało na nas jeszcze ciepłe, pyszne ciasto drożdżowe. Muzeum odbiega od ogólnie przyjętych schematów, uczestnicy naszego wyjazdu mieli okazję stać w otoczeniu starych przedmiotów czując klimat minionych lat. Następnie grupa udała się do Świętej Lipki gdzie zwiedziliśmy barokowe sanktuarium i wysłuchaliśmy koncertu organowego.

Później udaliśmy się Traktem pielgrzymkowym   z zabytkowym zespołem kapliczek kalwaryjnych i wielkimi lipami – pomnikami przyrody do miasteczka Reszel.   Reszel to średniowieczne miasteczko Citta Slow, gdzie poznaliśmy historie miasta i legendę związane z tym miastem. Ostatnim punktem były Mamerki- kwatera wojsk lądowych z okresu II wojny światowej, 30 zachowanych budynkach i była okazja podziwiać replikę Bursztynowej Komnaty.

Drugi dzień zakończyliśmy przy ognisku na pieczeniu kiełbasek.

Trzeci dzień rozpoczęliśmy od Mikołajek, spaceru i wysłuchania legendy o królu Sielaw. Następnie udaliśmy się do najpiękniejszego zakątka  Mazur nad rzekę Krutyń, gdzie czekały na nas  łodzie. Następną atrakcja była Galindia kraina historycznego plemiona położonego na półwyspie u ujścia najpiękniejszej rzeki Mazur Krutyni do Wielkich Jezior. Kolejną atrakcją był Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie. Większość zwierząt jest zaprzyjaźnionych  z człowiekiem, dlatego też było możliwe wejście do niektórych gatunków na ich obszerny wybieg   a nawet karmienie, głaskanie i podziwianie z bliska. Ostaniem punktem był klasztor staroobrzędowców w Wojnowie. Na ogromny teren klasztoru prowadzi brama. Wokół podwórza usytuowane są budynki zakonne i gospodarcze. W centralnym miejscu stoi molenna ( dom modlitwy). We wnętrzu można podziwiać cenne ikony.

 Trzeci dzień zakończyliśmy późnym powrotem do naszego ośrodka, męczący dzień nie przeszkodził  w dalszej integracji grupy.

W ostatnim dniu pobytu na Mazurach udaliśmy się do stolicy żeglarstwa w Polsce- Giżycka. Giżycko jest jednym z głównych portów na szlaku wielkich jezior mazurskich- Jeziora Niegocin, Kisajno, Tajty.  Na koniec naszej przygody udaliśmy się w rejs po kanałach mazurskich. Rejs minął nam w przyjemnej atmosferze przy muzyce z cateringiem i lampką szampana.

W godzinach popołudniowych udaliśmy się w drogę powrotna do Brzegu Dolnego.

Urszula Wojtan

Rajd „Pożegnanie Lata” 06.10.2019

6 października 2019 r. pożegnaliśmy lato na rajdzie pieszym, wspólnie ze Stowarzyszeniem Mieszkańców Wsi Radecz. Naszymi przewodniczkami na trasie były panie Martyna Owczarz i Kasia Sworniowska. Podczas ponad 10 km wędrówki pokazały nam największe atrakcje swojej okolicy: orzech czarny, stanowisko sosny wejmutki, dęby pomnikowe, aleję akacjową i klonową. Staraniem Stowarzyszenia, ze środków programu „Działaj Lokalnie” wszystkie te miejsca zostały oznakowane, postawiono stoły, ławki, stojaki dla rowerów. Powstała bardzo ciekawa przyrodnicza ścieżka edukacyjna, do której poznania wszystkich zachęcamy.
W rajdzie tradycyjnie wzięły udział dzieci i młodzież z dolnobrzeskich placówek oświatowych oraz grupa członków PTTK, w sumie ponad 80 osób. Ze względu na deszczowe prognozy w sobotę, na kiedy rajd był zaplanowany, przesunęliśmy imprezę na niedzielę, bojąc się jednak, że pogoda odstraszy uczestników i w niedzielę. Ale nasi stali piechurzy nie zawiedli. Są to, poza członkami PTTK, grupy z: Zespołu Szkół Zawodowych, SP nr 1, SP nr 6 i Zespołu Placówek Resocjalizacyjnych. Ich opiekunowie to p. Joanna Urbańska, p.Anna Jaruga, p.Małgorzata Magierska oraz pp. Lucyna i Dominik Dudkowie. Wielkie uznanie dla nauczycieli, którym mimo niesprzyjających warunków ( nie tylko pogodowych) jeszcze coś w dni wolne od pracy chce się robić.
Na zakonczenie rajdu udostępniono nam świetlicę i tereny wokół niej, za co bardzo dziękujemy panu sołtysowi, ugoszczono nas kawą i herbatą. My natomiast mieliśmy dla wszystkich kiełbaski i słodycze, zakupione za fundusze uzyskane od pana burmistrza Brzegu Dolnego w ramach projektu „Rozwój Turystyki na Terenie Miasta i Gminy Brzeg Dolny”.
Liczymy, że tak dobrze rozpoczęta współpraca ze Stowarzyszeniem Mieszkańców Wsi Radecz będzie trwała nadal, bo przecież musimy jeszcze wziąć udział w Wyprawie Odkrywców, której trasa zaczyna się przed wejściem do świetlicy i do której również turystów indywidualnych zachęcamy.

Przemkowski Park Krajobrazowy

28 września  Oddział Miejski PTTK w Brzegu Dolnym zorganizował wycieczkę do Przemkowskiego Parku Krajobrazowego. Park leży  na granicy powiatów bolesławieckiego i polkowickiego, na terenach po byłym poligonie. Północną część parku stanowi kompleks stawów rybackich, centrum to zalesiony garb morenowy, z kulminacją 191 m n.p.m., zajęty głównie przez  bory sosnowe rosnące  na wydmach, na południu są rozległe wrzosowiska, a dalej na wschód  łąki, pastwiska oraz bagienne bory sosnowe i lasy brzozowe, pośród których występują torfowiska.

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od Dębu „Chrobry”. Jest to najstarszy i najgrubszy  dąb szypułkowy w Polsce, pień ma ok. 10 m obwodu,  wysokość drzewa to 28 m. Niestety w 2014 r dąb został podpalony, gasiło go 13 jednostek straży przez 30 godz. Przez kolejne lata drzewo walczyło o życie ale niestety,  w tym roku uschła ostatnia gałąź.

Następnie udaliśmy się w okolice wsi Wilkocin, skąd ruszyliśmy przez las wrzosowo-grzybowy na ruchomą wydmę. Po drodze pan  przewodnik opowiadał nam o ekosystemach, wzajemnych zależnościach w przyrodzie, interesująco mówił o każdej napotkanej roślince, krzaczku, drzewie, rozpoznawał ptaki po odgłosach. Na wydmach obserwowaliśmy płożące się głodowe formy sosny, w innym miejscu zalesione szczyty wydm porośnięte były lasem chrobotkowym.

Kolejną atrakcją było „Bagno Przemkowskie”. Po drewnianej kładce, długiej na 800m, idąc wśród szuwarów doszliśmy do wieży obserwacyjnej. Stąd roztaczał się widok na rezerwat ornitologiczny „Stawy Przemkowskie” . Przewodnik p. Lucjan rozstawił lunetę oraz dał lornetki przy pomocy których mogliśmy obserwować ptaki, a żyje tam ponad 100 rozpoznanych gatunków ptaków wodno- błotnych.

Na koniec wycieczki wróciliśmy do Przemkowa, gdzie właśnie odbywało się „święto Miodu i Wina”. W przemkowskim parku wystawiono miody i wina z całego kraju. Było ponad 150 stoisk z miodami, także pitnymi, winami, produktami pszczelimi i sprzętem pasiecznym.

Oto relacja z wycieczki w obiektywie uczestników:

Uroków Saksonii ciąg dalszy….

 W dniach 10-11 sierpnia grupa członków naszego Oddziału PTTK po raz drugi udała się na podziwiane uroków malowniczej Doliny Łaby (niem. Elba).

Wycieczkę rozpoczęliśmy od Miśni (niem. Meissen), urokliwego miasteczka z zamkiem Albrechtsburg z XV wieku- najstarszym zachowanym zamkiem w Niemczech, malowniczymi wieżami katedry Sw. Jana i św. Donata oraz przepięknym rynkiem. Złożyliśmy wizytę w działającej manufakturze porcelany założonej w 1710 roku. Podczas prezentacji poznaliśmy proces powstawania wyrobów z porcelany- w dalszym ciągu wykonywanej ręcznie. Niestety nie wszystkich stać było na zakup tych cacek, ale kawy z miśnieńskiej porcelany, niektórzy uczestnicy naszej wycieczki spróbowali. W istniejącym przy manufakturze muzeum podziwialiśmy prawdziwe arcydzieła powstałe na przestrzeni wieków. W Miśni mieliśmy również możliwość zakupu i spróbowania słynnego, bardzo delikatnego, ręcznie robionego ciastka Meisner Fummel, którego receptura została wymyślona w 1710 roku dla  nierzetelnego kuriera konnego, który podróżował do elektora Augusta Mocnego między Miśnią i Dreznem. Kolejnym punktem naszej wędrówki było zwiedzanie Moritzburg z wytwornym barokowym zamkiem myśliwskim i latarnią morską na jeziorze.  To tutaj Książę elektor August Mocny Sas, król Polski celebrował swoje wystawne uroczystości i polowania.  Pałac to czterowieżowy klejnot baroku w kolorach ochry i bieli, którego okazałość odzwierciedla otaczająca woda sztucznie założonego stawu. Całość charakteryzuje się wspaniałą wyrazistością formy i harmonią krajobrazu. Pośrodku rozległego krajobrazu kulturowego leżą: pałacyk „Bażanciarnia – klejnot rokoka ”, miniaturowy port i latarnia morska.

 Planowe zwiedzanie pierwszego dnia zakończyliśmy w Radebeul, gdzie podziwialiśmy pałac Wackerbarth z winiarnią i położoną na malowniczym stoku winnicą.  Pałac Wackerbarth, który był świadkiem niejednej hucznej biesiady saksońskiego dworu, jest od tego czasu kojarzony ze szlachetnymi trunkami: winem i szampanem oraz saksońską radością życia, a także prezentuje 800-letnią tradycję sztuki uprawy wina w Saksonii w jej najpiękniejszej formie. Różnorodne odmiany dojrzewających gron winogron były licznie degustowane przez uczestników wycieczki.

W godzinach wieczornych niestudzeni całodniowym zwiedzaniem Doliny Łaby podziwialiśmy zabytki na starówce Gerlitz Jest to jedno z niewielu niemieckich miast tej wielkości, niezniszczonych podczas II wojny światowej, a co za tym idzie posiadających niezaburzony układ przestrzenny i zabytki ze wszystkich epok historycznych. Jest to miasto o największej koncentracji zabytków w Niemczech – jest ich tu około 4000. Dzięki nim spacer po uliczkach miasta to podróż w czasie. Historyczna zabudowa zaliczana jest do najlepiej zachowanych w Europie Środkowej.

 Drugi dzień wycieczki rozpoczęliśmy od miejscowości Pillnitz z barokowym zespołem pałacowo-parkowym. Jest to jeden z najważniejszych obiektów zamkowych w Europie, stanowiący przykład stylu chinoiserie, będący niegdyś letnią rezydencją saksońskich monarchów. To dzieło architektury i sztuki ogrodnictwa leży na obrzeżach stolicy kraju związkowego Drezna, w sąsiedztwie skapanych w słońcu winnic, harmonijnie wpasowując się w krajobraz Doliny Łaby. Kompleks urzeka idealnym projektem ogrodu pełnym roślin pochodzących ze wszystkich kontynentów. W centrum uwagi znajduje się ponad 250 letnia kamelia o wysokości 8,9 metra, średnicy 11 metrów o obwodzie ponad 33 metry. Jest to jedna z 4 sadzonek przywiezionych do Europy z podróży do Japonii przez szwedzkiego botanika Karla Petera Thunbergia, która przetrwała do dzisiaj. W 1992 roku kamelia otrzymała jeżdżącą szklarnię, w której przechowywana jest od połowy października do połowy maja w temperaturze 4-6 °C.

Pirna- brama do Szwajcarii Saksońskiej, to kolejne miejsce naszej wędrówki Doliną Łaby. To urokliwe, jak malowane ponad 775 letnie miasteczko zachwyciło nas rynkiem z zachowanym ratuszem z XVI wieku oraz perełką, która wszystkich urzekła w postaci Kościoła Mariackiego z XV wieku. Późnogotycki, 3-nawowy kościół oczarowuje swoim wyjątkowym sklepieniem sieciowym. W jego dachu mieszczą się głosowe kuranty. Godna uwagi jest chrzcielnica – tak podziwiana niegdyś przez Goethego – którą zdobi 26 małych dziecięcych figurek, oraz malarstwo na sklepieniach z licznymi scenami biblijnymi. W mieście, w którym malował obrazy słynny włoski malarz Canaletto, mogliśmy swoimi oczami odtworzyć zatrzymane na jego płótnach 11 widoków.

Kolejnym punktem zwiedzania była wzniesiona wysoko nad Łabą wśród piaskowcowych skał Szwajcarii Saksońskiej legendarna ponad 800 letnia twierdza Königstein. Nigdy niezdobyta twierdza zbudowana została na platformie skalnej o powierzchni 13 boisk piłkarskich. Podziwialiśmy ważniejsze z ponad 50 budowli mówiących o codziennym życiu na twierdzy, położonych wśród zieleni i otoczonych murem obronnym. Mury twierdzy Königstein mają po 42 metry. Wzdłuż murów twierdzy wiedzie ścieżka panoramiczna, o łącznej długości 1,7 km, a rozpościerający się z niej widok na Saską Szwajcarię, wschodnie Rudawy oraz Drezno zapiera dech w piersiach.  Centralnym punktem umocnienia jest głęboka na 152,5 metrów studnia, będąca zarazem najgłębszą studnią w Saksonii i drugą, co do głębokości w całej Europie. Z powodu swojego wyjątkowego położenia twierdza Königstein była dla saksońskiego dworu ulubionym celem wycieczek oraz miejscem imponujących uroczystości, w towarzystwie wysokich rangą gości. W czasach politycznej zawieruchy za jej bezpiecznymi murami znajdował schronienie saksoński skarb państwowy, a także wynalazca europejskiej porcelany – Johann Friedrich Böttger. Tutejsze więzienie nazywane było »saksońską bastylią.   

Naszą wędrówkę Doliną Łaby zakończyliśmy ponownym odwiedzeniem Bastei,  (czyli „baszta”) – formacji skalnych stanowiących jedną z największych atrakcji turystycznych Parku Narodowego Saskiej Szwajcarii, w Górach Połabskich. To przepiękne miejsce, gdzie spośród intensywnie zielonych o tej porze roku lasów, wyrastają piękne, strzeliste skały. Miejsce to kojarzy się głównie z wybudowanego w 1826 roku nad wąwozem Mardetelle mostu. Powstał wówczas drewniany most stanowiący połączenie pomiędzy pozostałościami zamku Neurathen, a skałami. W połowie XIX w. konstrukcja została przebudowana na piaskowcową. Most ten ma 76,5 m długość i wznosi się na wysokości 40 m ponad dnem wąwozu. W bezpośrednim sąsiedztwie mostu znajduje się kilka imponujących miejsc widokowych. Urokliwe zakątki Saksonii z bazą noclegową w Domu Turysty w Zgorzelcu poznało 49 uczestników wycieczki pod przewodnictwem sympatycznego Przemka Lachowicza a zorganizowaną przez Henryka Luchowskiego.

RL

Pieniny 2019

18-24 sierpnia 2019 r. podziwialiśmy uroki Pienin- chyba  najbardziej malowniczego zakątka Polski. Choć niektórzy mówią:  „na Pieniny wystarczy dzień, najwyżej dwa”, my mieliśmy co robić i gdzie chodzić przez całe siedem.  Bo Pieniny to nie tylko Trzy  Korony, Sokolica i spływ Dunajcem.

Jest tam wiele, jeśli nie niszowych , to na pewno mniej znanych atrakcji np. Wąwóz Papieski prowadzący na górę Wdżar czy rzadziej uczęszczane  szlaki w Pieninach Małych.

Pasmo dzieli się na trzy odmienne grupy:
Pieniny właściwe- między Czorsztynem i Szczawnicą;
Pieniny Spiskie (Hombarki) – między zamkiem Niedzickim, a Białką;
Małe Pieniny, gdzie znajduje się najwyższy szczyt Pienin – Wysoka (1050 m.)

Nasze szlaki prowadziły przez wszystkie te części Pienin.

Mieszkaliśmy w pięknie położonym ( na niewielkim wzniesieniu)  i świetnie prowadzonym przez pp. Bednarczyków pensjonacie „Szarotka” w Kluszkowcach. Z okien roztaczał się widok na Tatry.  W kolejnych dniach naszych wędrówek zdobywaliśmy: Górę Wdżar, Wysoki Wierch, Wysoką, Wąwóz Homole, Sokolą Perć, Sokolicę, Trzy Korony, szliśmy Drogą Pienińską, niektórzy pokonali ją na rowerach, część grupy płynęła w tym czasie Dunajcem. Dotarliśmy do ruin zamku w Czorsztynie, skąd gondolami przepłynęliśmy do Niedzicy i zwiedziliśmy tam najwyższą zaporę w Polsce i elektrownie wodną. Byliśmy w Czerwonym Klasztorze na Słowacji. Odwiedziliśmy Krościenko, Szczawnicę i Jaworki, gdzie znajduje się szczególne miejsce- klub „Muzyczna Owczarnia”, o której znani  muzycy mówią: „nie zagrać w Muzycznej Owczarni to obciach”. My wysłuchaliśmy pięknego koncertu zespołu Siergiej Wowkotrub Gypsy Swing Quartet.

Duże wrażenie zrobił na nas skansen na półwyspie Stychlen. Jest to  kompleks 31 obiektów architektonicznych z XIX i początku XX wieku. Wszystkie obiekty pochodzą z dawnych wiosek Maniowy i Kluszkowce –  miejscowości zalanych w wyniku budowy Jeziora Czorsztyńskiego.

W drodze powrotnej zajrzeliśmy do „Miasteczka Galicyjskiego” w Nowym Sączu- skansenu, który stanowi pieczołowicie odtworzony wygląd dawnego wielokulturowego miasteczka galicyjskiego z przełomu XIX i XX wieku.
Po górskich szlakach prowadziła nas  Gosia Polc.

Elżbieta Węgrzynowska

Czeski Raj 03.08.2019

W dniu 03 sierpnia  2019 r. Oddział PTTK w Brzegu Dolnym zorganizował wycieczkę do Czeskiego Raju.

Zwiedzanie Czeskiego raju rozpoczęliśmy od Zamku Trosky a w zasadzie od ruin zamku, do naszych czasów pozostały z niego tylko dwie wieże, zwane Baba i Panna, od legendy o zamieszkujących je teściowej i synowej, które nie darzyły się nadmierną sympatią. Zamek, góruje nad całą okolicą, jest wspaniałym punktem widokowym na cały Czeski Raj.

Następnie  udaliśmy się do Prachowskich Skał będących pozostałością piaskowcowego płaskowyżu, w którym tysiące lat erozji wyrzeźbiły fantastyczne skalne formy: wieże, filary i wąwozy. Wszystkie połączone siecią ścieżek, schodków i ciasnych skalnych pasaży pozwalających wspiąć się na wiele punktów widokowych, z których mogliśmy podziwiać fantastyczną panoramę sporej części Czeskiego Raju.

Odwiedziliśmy również Jiczyn, urokliwe miasto zwane bramą Czeskiego Raju, położone w dolinie otoczonej niewysokimi pagórkami. Słynnym obywatelem Jiczyna,  jest szewc Rumcajs,  znany również w Polsce z popularnych filmów rysunkowych. Ten dobrotliwy rzemieślnik, po konflikcie z miejscowym “samorządowcem”, starostą Humpalem, który “dośmiertnie” zamknął mu warsztat w odwecie za brak wystarczającego uznania dla jego wielkich stóp, został rozbójnikiem. Wraz z Hanką i synem Cypiskiem zamieszkał w Rzacholeckim lesie.

Ostatnim punktem naszej wycieczki był Wodospad Mumlawy w Harrachowie gdzie mogliśmy zaznać ochłody po długim dniu.

Cześć grupy skorzystała z okazji i wybrała się pod największą  z harrachowskich skoczni, skocznie mamucią.  Warto wspiąć się wyżej po schodkach wiodących z boku skoczni, by zobaczyć malowniczą panoramę miasta i by, choć przez chwilę poczuć się jak Adam Małysz.

                                                                                                                                   Urszula Wojtan

Strzegom- Świdnica- Krzyżowa- to trasa naszej wycieczki 27 lipca 2019 r.

W Strzegomiu zaczęliśmy zwiedzanie od bazyliki św. Piotra i Pawła. Jest  to jedna z największych i najbardziej spektakularnych budowli Dolnego Śląska. Jej budowę rozpoczęto w 1311 roku i trwała ona aż do połowy XV wieku. Wewnątrz kościoła godne uwagi są:  późnogotycka chrzcielnica z XVI w., renesansowa ambona z 1592 r., wykonany z drzewa barokowy ołtarz św. Anny, ołtarz św. Krzyża z 1740r., płyty nagrobne z XVI i XVII w. Na dzwonnicy kościelnej znajduje się jeden z najstarszych w Polsce, stale pracujący dzwon z 1318r. Następnie spacerkiem, pod opieką przewodnika miejskiego-pana Józefa , który bardzo ciekawie opowiadał o zbytkach i historii Strzegomia udaliśmy się do Wieży Targowej, pozostałości dawnego ratusza z XIV w. Wieża zwieńczona szklanym hełmem ma 26.2 m wysokości i pięknie widać z niej panoramę miasta. Strzegom, miasto totalnie zniszczone podczas II wojny światowej obecnie jest pięknym miasteczkiem.

Świdnica to miasto o burzliwej historii i dynamicznym rozwoju, posiada wiele cennych zabytków. Uniknięcie zniszczeń w czasie II wojny św. pozwoliło zachować drugi co do wielkości (po Wrocławiu) zespół zabytkowej architektury, który od kilku lat jest sukcesywnie restaurowany.

Zwiedzanie zaczęliśmy od słynnego Kościoła Pokoju, a później pod kierunkiem pana Mariusza- naszego kolejnego przewodnika udaliśmy się na spacer uliczkami tego pięknego miasta, wysłuchując po drodze ciekawych opowieści o jego historii oraz dawnych i obecnych mieszkańcach.

Na zakończenie odwiedziliśmy Krzyżową, gdzie w 1989 r.odbyło się spotkanie Tadeusza Mazowieckiego z kanclerzem Helmutem Kohlem. Odprawiona została wówczas msza pojednania między naszymi narodami. Krzyżowa, to ciekawy obiekt historyczny położony w cichej wsi w otoczeniu gór i zieleni. Dawna posiadłość hrabiego von Moltke,który jako przeciwnik nazizmu stał się współtwórcą jednej z ważniejszych grup opozycji hitlerowskiej.

Obecnie jest to zespół odnowionych budynków przypałacowych, którego właścicielem jest Fundacja „Krzyżowa” dla Porozumienia Europejskiego   – organizacja promująca działalność międzynarodowego centrum spotkań i wymiany młodzieżowej. To miejsce, gdzie co roku spotykają się tysiące młodych ludzi z całej Europy. W tym przytulnym miejscu na zakończenie naszej wycieczki, po upalnym letnim dniu pełnym wrażeń degustowaliśmy  napoje serwowane przez tamtejszą restaurację.

  Elżbieta Węgrzynowska 

Góry Kamienne. Góry Suche 20.07.2019

20 lipca wyruszyliśmy na wędrówkę po Górach Kamiennych. Jest to pasmo górskie w Sudetach Środkowych wzdłuż granicy polsko-czeskiej. Położone na wschód od Karkonoszy i Rudaw Janowickich, na południe od Gór Wałbrzyskich i Gór Sowich. Góry Kamienne dzielą się na cztery mniejsze pasma: Góry Krucze, Czarny Las, Pasmo Lesistej i Góry Suche. Najpiękniejszym rejonem są okolice Rybnicy Leśnej i Sokołowska, czyli Góry Suche i tam  właśnie się udaliśmy.

Rzeźbę Gór Suchych kształtują wypiętrzone, stożkowe szczyty. Góry mimo niewielkich wysokości posiadają strome zbocza i niespokojną, poszarpaną linię grzbietową. Stąd niekiedy nazywane są Sudeckimi Tatrami. My tego dnia wdrapaliśmy się na Kozi Róg, Kozinę, Kopicę, Waligórę 936 m. Ta ostatnia góra jest najwyższym szczytem Gór Kamiennych i jest zaliczana do Korony Gór Polski. Wspięliśmy się jeszcze na ruiny zamku Radosno.

Wycieczkę zakończyliśmy spacerem po Sokołowsku, o którym niektórzy mówią –zapomniany klejnot-upadłe uzdrowisko. W II połowie XIX stulecia – dr Herman Brehmer założył w Sokołowsku, noszącym jeszcze wtedy nazwę Görbersdorf, pierwsze na świecie sanatorium przeciwgruźlicze. Zjeżdżali tu kuracjusze z całej Europy, Dzięki temu miejscowość szybko stała się znana i wyrobiła sobie dobrą markę. To właśnie Sokołowsko stało się później wzorcem dla tak słynnych kurortów jak szwajcarskie Davos czy Zakopane. W latach 70 tych XIX w  liczba kuracjuszy systematycznie wzrastała, dlatego zaczęły powstawać kolejne zakłady. Oprócz sanatorium dr Brehmera powstał zakład dr  Romplera, którego obiekty istnieją i funkcjonują do dziś. W pobliskim parku zdrojowym odnajdziemy jedną z nielicznych na Dolnym Śląsku, wybudowaną w 1900 roku maleńką cerkiew – dla licznie napływających z Rosji gości. Na początku XX w. Sokołowsko było znanym w Europie i najnowocześniejszym uzdrowiskiem na Śląsku. Ze znanych ludzi gościł w Sokołowsku Tytus Chałubiński. W okresie II wojny światowej Sokołowsko nie odniosło żadnych zniszczeń i jeszcze kilka lat po wojnie sanatorium Brehmera był czynne. Na skutek braku remontów już w latach pięćdziesiątych główny budynek, zwany „Grunwaldem”, przestał być wykorzystywany i popadł w ruinę. Pod koniec lat siedemdziesiątych najstarsza część sanatorium została rozebrana. Dewastacji uległ również park zdrojowy z licznymi altanami. Zniszczone zostały wszystkie pawilony parkowe. Miary nieszczęścia dopełniły tragiczne podpalenia Grunwaldu w 2005 roku.

Dziś po latach świetności mimo to pozostało wiele ciekawych obiektów. Sokołowsko to  skarbnica zabytkowej zabudowy sanatoryjnej z przełomu XIX i XX wieku. Są to głównie dawne zakłady lecznicze, sanatoria oraz wille i pensjonaty. Prawdziwą perłą wśród nich jest „Grunwald” budynek dawnego zakładu leczniczego dr. Brehmera, obiekt zaprojektowany z dużym rozmachem,  prezentuje wiele odmian neogotyku. Świadectwem dawnej świetności są także parki spacerowe tworzone przy zakładach leczniczych. Miejsca te oprócz ciekawej zabudowy, wielu pomników i rzeźb charakteryzowały się bogatą i unikalna roślinnością

W 2007 r. dawne Sanatorium Brehmera zmieniło właściciela. Od tego czasu Fundacja Sztuki Współczesnej In Situ odbudowuje, spalony w 2005 r. obiekt, tworząc w tym miejscu Międzynarodowe Laboratorium Kultury wraz z Archiwum twórczości Krzysztofa Kieślowskiego, który w młodości kilkanaście lat spędził w Sokołowsku.

Małgorzata Polc

Karkonosze – 13.07.2019

W dniu 13 lipca 2019 r. Oddział PTTK w Brzegu Dolnym zorganizował wycieczkę w Karkonosze. Wędrówka górska prowadziła z Karpacza (Wilcza Poręba) poprzez Dolinę Łomniczki – schronisko „Nad Łomniczką” – Dom Śląski – Śnieżkę – dalej przez schroniska „Strzecha Akademicka” i „Samotnia” do Świątyni Wang. Na szczególne wyróżnienie zasługują najmłodsi uczestnicy wycieczki: Małgosia Iwaneczko oraz Oskar i Maciek Mazur, którzy bardzo dzielnie zdobyli najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżkę. Pomimo trochę deszczowej aury, turyści uznali wycieczkę za udaną.

Jan Chodorski

Roztocze, 20-23 czerwca 2019

Bezkres łagodnych wzgórz pokrytych złoto-zielonym dywanem pól i łąk, pagórki skryte pod gęstym, dziewiczym lasem, doliny pocięte siecią głębokich lessowych jarów i wartkich strumieni, piaszczyste wydmy, kaskady szumiących wodospadów, śródleśne uroczyska, bogactwo rzadkich roślin i zwierząt, majestatyczne wiekowe dęby, drzewa zamienione w kamienie, przepastne kamieniołomy, stare drewniane cerkwie, murowane kościoły i synagogi, nadgryzione zębem czasu przydrożne krzyże i kapliczki, przyozdobione kwiatami powstańcze mogiły, ogromne betonowe bunkry głęboko ukryte w lesie, klimatyczne kresowe zagrody i senne galicyjskie miasteczka, magiczne sanktuaria, włoskie miasto idealne z najpiękniejszym w Europie rynkiem, setki kilometrów ścieżek do wędrówek pieszych, konnych i rowerowych, pyszne cebularze i pierogi z kaszą gryczaną, życzliwi i gościnni ludzie, cisza, spokój, nastrój, leśny cień, soczysta zieleń, zapach sosnowej żywicy i kwitnących lip… Oto Roztocze, które tajemnice i uroki odrywaliśmy w długi czerwcowy weekend. W wycieczce udział wzięło 50 mieszkańców Brzegu Dolnego oraz Wołowa, pod troskliwym okiem Henia Luchowskiego. Po roztoczańskich drogach i bezdrożach woził nas niezastąpiony kierowca Krzysiu, a w tajniki tego niezwykłego regionu wprowadzał kompetentny i sympatyczny przewodnik – pan Andrzej.

Roztocze leży w Polsce południowo-wschodniej, w województwie lubelskim i podkarpackim. To pasmo łagodnych wzgórz ciągnących się od Kraśnika po Lwów, wąskim pasem wciśniętych między Kotlinę Sandomierską od południa a Wyżynę Lubelską od północy. Roztocze rozdziela Europę na część zachodnią i wschodnią nie tylko pod względem geograficzno-przyrodniczym, ale także kulturowym – jak wkrótce zobaczymy – mocno przenikała się tu kultura Wschodu i Zachodu. Pomiędzy roztoczańskimi pagórkami toczą swe wody dwie główne rzeki: Narew wpadająca do Sanu oraz Wieprz – dopływ Wisły. Są zasilane przez liczne rzeczki i potoki, o mniej lub bardziej żywiołowym charakterze. Od tego „roztaczania” wód po okolicy pewnie pochodzi nazwa całego regionu. Roztocze dzieli się na 3 części: zachodnią, środkową i wschodnią. My zwiedzamy dwie ostatnie.

Rozpoczynamy od Zamościa, miasta, które uważane jest za bramę prowadzącą na Roztocze. Szczyci się zasłużonym mianem „miasta idealnego”, „perły renesansu” i „Padwy północy”. Jego pomysłodawcą i sponsorem był Jan Sariusz Zamoyski – wielki polski humanista, filolog i mówca epoki odrodzenia. Pracował jako doradca królów Zygmunta Augusta i Stefana Batorego, dorobił się tytułów kanclerza i hetmana wielkiego koronnego. Akt lokacyjny Zamościa został wydany w 1580 roku, budowa trwała 40 lat, głównym architektem był utalentowany Włoch Bernard Morando. Stworzył nowoczesne miasto-twierdzę z niczego, czyli na „surowym korzeniu”. Zgodnie z życzeniem hetmana Zamość powstał na planie postaci człowieka: pałac właściciela był głową, płucami akademia i kościół, a kręgosłupem główna miejska ulica przecinająca rynek. Miasto otaczały solidne mury obronne z siedmioma bastionami i trzema bramami wjazdowymi oraz głęboka fosa. Aby zapewnić mu szybki rozwój Zamoyski zaprosił do niego bogatych Ormian i Żydów, którzy okazali się solidnymi rzemieślnikami i handlowcami. Rangę miasta podnosiła też akademia, trzecia (po krakowskiej i wileńskiej) na terenie ówczesnej Rzeczypospolitej.

Zamość okazał się solidną twierdzą – w 1648 roku oparł się armii kozacko-tatarskiej pod wodzą Bohdana Chmielnickiego i potopowi szwedzkiemu kilka lat później. Gdy w 1656 roku oblężenie miasta przeciągało się, zniecierpliwiony król szwedzki Karol X Gustaw próbował obiecanymi profitami zachęcić Jana „Sobiepana” Zamoyskiego (wnuka założyciela miasta) do poddania twierdzy. Gdy i to na nic się zdało uciekł się do fortelu: obiecał wycofać swoje wojsko zaraz po pożegnalnej wieczerzy przygotowanej w murach miasta. Hetman jednak przeczuł fortel, ale nie chcąc uchybić staropolskiej gościnności przygotował bogatą ucztę dla wroga poza murami obronnymi, zakazując jednak wynosić jakichkolwiek krzeseł, zydli i taboretów. W ten sposób Szwedzi, choć godnie ugoszczeni, nie zostali jednak długo, nie mogąc wygodnie spocząć podczas biesiady. Od tego czasu poczęstunek taki w pozycji in erectus, czyli na stojąco nazywany jest szwedzkim stołem i praktykowany po dziś dzień.

W czasie zaborów miasto znalazło się w granicach Austrii, a potem Rosji. To Rosjanie, w połowie XIX wieku, zadecydowali o rozbiórce umocnień i likwidacji twierdzy – grube ceglane mury nie mogły się już opierać pociskom wystrzeliwanym z nowoczesnych dział gwintowanych. Pozbawione części fortyfikacji miasto szybko zaczęło się rozrastać i rozwijać. Obecnie „idealny” Zamość liczy 70 tys. mieszkańców, jest miastem powiatowym i ważnym ośrodkiem kulturalnym, oświatowym i turystycznym we wschodniej Polsce. W 1992 roku zamojskie Stare Miasto zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Zaczynamy od odwiedzenia zamojskiej Rotundy – działobitni, z której w danych czasach strzelano do wroga z armat, działał tutaj też garnizon i więzienie. Najbardziej mroczne czasy tej budowli to rok 1942, kiedy hitlerowcy stworzyli tu bardzo ciężkie więzienie dla polskiej inteligencji i członków ruchu oporu – z głodu, zimna, chorób i tortur życie straciło tu wielu mieszkańców Zamojszczyzny. Następnie spacerujemy wzdłuż i po zachowanych murach obronnych miasta, wstępujemy na bastiony i przechodzimy przez kolejne bramy, spacerujemy po niezwykle urokliwym miejskim parku z jeziorkami i fontannami. Na bastionie VII możemy spróbować swoich sił w strzelaniu z armaty – odważnie lont odpala pani Halina, za co zostaje zasłużenie uhonorowana stosownym dyplomem oraz uściskiem dłoni dowódcy bastionu. Po obejrzeniu pięknej renesansowej katedry, pałacu i akademii Zamoyskich oraz synagogi spacerujemy na Rynek Wielki, słusznie uważany za najpiękniejszy nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. To kwadrat o wymiarach 100 na 100 metrów (czyli o powierzchni 1 hektara), otoczony stylowymi kamienicami z attykami i arkadami. W ciąg kamienic jest wkomponowany renesansowy ratusz z wysoką na 52 metry wieżą zegarową i charakterystycznymi schodami w kształcie wachlarza. Najpiękniejsze budynki to 5 kolorowych bogato zdobionych kamieniczek ormiańskich na prawo od ratusza – tu mieszkali kupcy ormiańscy, a dziś działa Muzeum Zamojskie. Zamojski rynek tętni życiem – spaceruje tu mnóstwo ludzi, działają stragany z pamiątkami i restauracje. Warto wspomnieć o znanych artystach związanych z Zamościem – tu urodził się i mieszkał poeta, kompozytor i piosenkarz Marek Grechuta, a mieszkali poeta Bolesław Leśmian oraz pisarz Icchoc Perec.

Drugi dzień naszej wycieczki rozpoczynamy wizytą w Tomaszowie Lubelskim. To miasto także zostało założone przez hetmana Jana Zamoyskiego i nazwane Jelitowem od rodowego herbu Zamoyskich „Jelita”, a potem przemianowane na Tomaszów na cześć syna i następcy –Tomasza. Położone na szlaku handlowym szybko się rozwijało, działali tu znani rzemieślnicy, m.in. kowale, stolarze, garncarze i kaletnicy. Miasto poważnie ucierpiało podczas ostatniej wojny, nie ma więc wielu zabytków, głównie to ciekawa architektura z okresu 20-lecia międzywojennego. Do starszych i najcenniejszych należy natomiast drewniany kościół pw. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, który ufundował ordynat Michał Zamoyski w I połowie XVIII wieku. Świątynia wzniesiona z ociosanych bali modrzewiowych z dwiema bliźniaczymi wieżami w fasadzie należy do najciekawszych drewnianych kościołów w Polsce. W ołtarzu głównym możemy podziwiać XVII-wieczny słynący z uzdrowień obraz Matki Boskiej Szkaplerznej w srebrno-złotej sukni. Bogate wnętrze kościoła jest wykonane w stylu barokowym.

Kilka kilometrów od Tomaszowa Lubelskiego leży wieś Bełżec, który odwiedzamy by zobaczyć miejsce dawnego niemieckiego obozu zagłady. Hitlerowcy założyli go pod koniec 1941 roku, przy linii kolejowej z Warszawy do Lwowa. Do obozu przywożono głównie Żydów z terenów Generalnej Guberni, ale także deportowanych z Niemiec, Austrii, Czech, Holandii i innych państw Europy. Podczas roku działania zamordowano tu za pomocą tlenku węgla w komorach gazowych prawie pół miliona ludzi. Ich ciała składano w głębokich rowach. Przyczyna likwidacji obozu była prozaiczna – zabrakło miejsca na kolejne groby kolejnych dziesiątków tysięcy ofiar… W 1943 roku hitlerowcy próbowali zatrzeć ślady tej nieludzkiej zbrodni: zniszczyli dokumenty, obozowe budynki i urządzenia, a na stosach z szyn i podkładów kolejowych palili odkopane zwłoki. Po wojnie przez wiele lat miejsce obozu upamiętniała jedynie skromna tablica, dopiero w 2004 roku w miejscu bocznicy kolejowej, na której rozładowywano przybywające transporty ludzi wybudowano monumentalny pomnik. Robi on na nas wielkie wrażenie: z pokruszonych szarych kamieni (bryły żużlu przywiezione z huty w Stalowej Woli) usypano rozległe zbocze i otoczono pordzewiałymi drutami zbrojeniowymi. Przez środek zwałów głazów prowadzi betonowa, wąska i coraz wyższa szczelina, przytłaczająca wchodzących. Po przebyciu tej drogi dochodzimy do wysokiej, pionowej kamiennej ściany przypominającej Ścianę Płaczu w Jerozolimie – wyryto tutaj jakże trafny i przejmujący cytat z Księgi Hioba: „Ziemio, nie zakrywaj mojej krwi, aby krzyk mój nie ustawał”. Na kamiennej ścianie po przeciwnej stronie wyryto natomiast wszystkie imiona ofiar obozu, a wokół całego wzgórza nazwy miejscowości, skąd przywożono ofiary. W Bełżcu oraz dwóch podobnych obozach zagłady na terenie Generalnej Guberni w Sobiborze i Treblince łącznie zamordowano w latach 1942-1943 półtora miliona ludzi, głównie Żydów.

Z Bełżca jedziemy w kierunku przejścia granicznego z Ukrainą w miejscowości Hrebenne. To maleńka wieś, gdzie na stromym wzgórzu wśród starych lip stoi mała, drewniana cerkiew pw. św. Mikołaja. Zbudowano ją pod koniec XVII wieku i używano do 1947 roku, kiedy z tych terenów wysiedlono tutejszych Ukraińców. Do środka nie możemy wejść, choć znajduje się tu kilka wartych obejrzenia ikon i fragment XVII-wiecznego ikonostasu.

Niedaleko Hrebennego, nad rzeką Prutnik leży wieś Siedliska, do której następnie zajeżdżamy. Wędrujemy ścieżką wśród grądów (lasu, gdzie rosną różne gatunki drzew liściastych) i podmokłych łąk wzdłuż Prutnika. Docieramy do małej, drewnianej kapliczki „Nad Źródłem” wybudowanej na pomoście nad uznanym za pomnik przyrody źródłem Prutnika. Woda wybija z piaszczystego dna małego stawu pod kapliczką. W kapliczce wisi obraz Matki Boskiej Wniebowziętej, odwiedzany co roku w maju przez pielgrzymów wyznania greckokatolickiego. Idąc dalej docieramy do kościoła pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i jednocześnie kaplicy cmentarnej Sapiehów, przy której oglądamy wyeksponowane okazy skamieniałych pni prehistorycznych drzew iglastych – są to prawdopodobnie drzewa podobne do dzisiejszych sekwoi lub cypryśników błotnych, które rosły tu kilkanaście milionów lat temu i uległy niezwykle rzadkiemu procesowi krzemienienia: w specyficznych warunkach, w gorącym morzu tkanka roślinna zamieniła się w nieorganiczną krzemionkę. Kawałki kamiennych drzew to czasem nawet półtoratonowe kolosy, o różnej barwie, od biało-żółtej do szaro-brunatnej z wyraźnie zachowaną strukturą drewna.

Kolejny cel naszej wędrówki to położona w leśnych ostępach Południoworoztoczańskiego Parku Krajobrazowego wieś Werchrata nad rzeką Ratą (dopływem Bugu). To jedna z najstarszych wsi na Roztoczu – wspominano o niej już w XII wieku. Do 1947 roku mieszkali tu prawie sami Ukraińcy, przepędzeni następnie w głąb Związku Radzieckiego lub na „ziemie odzyskane” w ramach Akcji Wisła. Na wzgórzu Monastyr (Monasterz) niedaleko Werchraty napotykamy ruiny klasztoru bazylianów. To klasztor obrządku wschodniego (czyli monastyr), jeden z najstarszych na Rusi, z którego wywodził się prawosławny święty Piotr Racki (Reteński). Na polanie, pośrodku gęstego, starego lasu zastajemy resztki kamiennych murów obronnych, które otaczały klasztor, dawne piwnice klasztorne i zasypaną studnię, a w miejscu cerkwi stoi krzyż. Ikonę Matki Boskiej Werchrackiej przepędzeni stąd przez zaborców bracia zabrali ze sobą, obecnie wisi w jednej z cerkwi we Lwowie. W ruinach klasztoru znajduje się cmentarz wojenny z grobami żołnierzy rosyjskich, austriackich i niemieckich z czasów I wojny światowej. Tu także jest pomnik (krzyż z ukraińskim tryzubem) ku czci 62 żołnierzy UPA poległych w walkach z NKWD w 1945 roku (obelisk zniszczyli „nieznani sprawcy”). W pobliskim lesie nadal wyraźnie widać głębokie doły, które są pozostałością podziemnych schronów członków UPA. Tu, we wrześniu 1947 roku zginął śmiercią samobójczą otoczony przez polskich żołnierzy Jarosław Staruch ps. Stiah, szef Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, co ostatecznie skłoniło dowództwo UPA do likwidacji oddziałów i zakończenia walk. W werchrackim lesie można też do dziś natknąć się na inne ślady ostatniej wojny – to okazałe, betonowe bunkry zbudowane przez Sowietów na tzw. „Linii Mołotowa” wzdłuż granicy z Trzecią Rzeszą. Budowli tych w dobrym stanie na terenie Roztocza jest wciąż kilkadziesiąt. Niedaleko ruin monastyru znajduje się krzyż upamiętniający miejsce, gdzie na przełomie XIX/XX wieku przebywał w swojej pustelni franciszkanin brat Adam Chmielewski, zwany bratem Albertem lub świętym od biedaków.

Spacer po lasach w okolicach Werchraty kończymy we wsi Huta Lubycka, skąd jedziemy jeszcze obejrzeć pobliski Narol. To małe (2 tys. mieszkańców) XVII-wieczne miasteczko nad Tanwią, na obrzeżach Puszczy Solskiej. Najcenniejszym zabytkiem jest tu barokowy pałac hrabiowskiej rodziny Łosiów, położony w dużym parku i od wielu lat w remoncie, niedostępny do zwiedzania. Odpoczywamy więc spacerując po południu po klimatycznym, ładnie ukwieconym narolskim rynku, z niewielkim ratuszem z początków XX wieku i zabytkową figurą św. Floriana.

Trzeci dzień naszej roztoczańskiej przygody zaczynamy od odwiedzenia pamiątkowej tablicy poświęconej powstańcom z 1863 roku na krasnobrodzkim cmentarzu, skąd trasą przez Majdan Sopocki (z dużymi i ładnymi rekreacyjnymi zalewami na potoku Sopot) jedziemy do wsi Susiec. To popularna wieś letniskowa nad Tanwią w Puszczy Solskiej. Sławę zdobyła dzięki malowniczym przełomom na Tanwi i jej dopływie – potoku Jeleń. Te tzw. „roztoczańskie szumy” zostały przez czytelników dziennika „Rzeczpospolita” zaliczone do „Siedmiu cudów natury polskiej”. Małe wodospady nazywane szumami albo szypotami powstają, gdy wody rzeki spływają po kamiennych uskokach w jej korycie – wydaje się, że woda płynie po kamiennych schodach. Skąd one się wzięły? Są pozostałością ruchów tektonicznych, które miliony lat temu podzieliły Europę na geologicznie odmienne Zachód i Wschód. Miejsce łączenia nie jest gładkie, ale pokryte jakby szorstką blizną, której zgrubienia są widoczne właśnie jako skalne schody w korycie roztoczańskich rzek i potoków. Najładniejsze szumy podziwiamy w okolicy maleńkiej wsi Rebizanty, gdzie Tanew na odcinku zaledwie 400 metrów spływa po 24 kamiennych stopniach. Największy wodospad Roztocza (na Jeleniu) ma 1,5 metra wysokości. Na Tanwi, we wsi Susiec przebiegała kiedyś granica zaborów rosyjskiego i austriackiego, którą w 1901 roku nielegalnie przekroczył przyszły marszałek Józef Piłsudski uciekając przed władzą carską do Galicji. Z tej wsi pochodzi znany reżyser Sylwester Chęciński, który w filmie „Sami swoi” opisuje zapamiętane z dzieciństwa spory międzysąsiedzkie o przysłowiowe „trzy palce miedzy”. Na wjeździe do Suśca stoją drewniane figury Kargula i Pawlaka, które upamiętniają reżysera i jego filmową trylogię. Dzisiejszych mieszkańców Suśca cechuje dużo większa życzliwość, nawet wobec całkiem obcych ludzi. Kiedy jednemu z uczestników naszej wycieczki niedomaga noga miejscowi gospodarze bez problemu i bez żadnego poręczenia pożyczają mu własny rower, żeby mógł kontynuować wędrówkę. Postawa w dzisiejszych „nieludzkich” czasach rzadka, a więc suśczanie – czapki z głów!

Nieco dalej na północ przepastną Puszczę Solską przecina głęboko kolejna dolina, której dnem po skalnych stopniach wartko płynie rzeczka Sopot, sprytnie naśladując górski potok. To prawdziwy żywioł w porównaniu ze stateczną i majestatyczną wręcz Tanwią, o czym dobitnie świadczą oberwane (wraz z fragmentami turystycznej ścieżki) po majowych ulewach ziemne zbocza. W pobliżu wsi Hamernia Sopot szczególnie malowniczo się przełamuje na dnie głębokiej i ciemnej doliny – to rezerwat „Czartowe Pole”. Tu napotykamy ruiny starej, XVIII-wiecznej papierni należącej do rodu Zamoyskich. Był to największy taki zakład na Roztoczu, który bezpowrotnie popadł w ruinę po pożarze w końcu XIX wieku. Miejsce to swą nazwę zawdzięcza legendzie, według której w tych dzikich ostępach „niegdyś czarci jeno hasali”. Inna legenda głosi, że paprocie w tutejszym lesie raz w roku zakwitają krwią zamordowanych tu przez hitlerowców partyzantów polskich. W czerwcu 1944 roku stanęli do nierównej walki z licznymi oddziałami Wehrmachtu. W kilkudniowych zaciętych potyczkach spośród tysiąca zginęło 370 partyzantów, z których większość spoczęła na cmentarzu wojennym w pobliskich Osuchach. Na Zamojszczyźnie działał silny ruch oporu, który rozwinął się wobec szczególnie silnych represji niemieckich na tych terenach.

Na północnych obrzeżach Puszczy Solskiej leży niewielkie miasteczko – założony w XVIII wieku przez Tomasza Józefa Zamoyskiego Józefów. To kolejny punkt naszej wędrówki po Roztoczu. Spacerując po pięknie ukwieconym rynku podziwiamy zegar słoneczny, fantazyjną fontannę ułożoną z figur zwierząt tutejszych lasów i inne kamienne rzeźby, które są plonem odbywających się tu co roku plenerów rzeźbiarskich. Skalne wzgórze nad miasteczkiem jest głęboko podziobane – działa tu wielki kamieniołom nazywany „Babią Doliną”, skąd od ponad 300 lat wydobywany jest surowiec wykorzystywany przez okolicznych kamieniarzy. Piękną, rozległą panoramę wzgórz Roztocza Środkowego podziwiamy ze szczytu kamiennej wieży widokowej, która przycupnęła tuż nad niecką kamieniołomu.

Kilka kilometrów od Józefowa nad rzeczką Szum leżą malownicze, małe wsie: Górecko Stare i Górecko Kościelne, przedzielone ciemnym, tajemniczym borem, pełnym bujnych mchów, widłaków i paproci. Tu, spiętrzone kamienną tamą wody Szumu tworzą mały zalew i napędzają niewielką elektrownię wodną. Niedaleko spotykamy ciekawą drewnianą kapliczkę stojąca na palach w nurcie Szumu. To kapliczka „Na wodzie” poświęcona św. Stanisławowi, a obok nieśmiało wybija małe źródełko nazywane „Bożą łezką” z leczniczymi wodami siarkowymi. Aleją monumentalnych starych dębów dochodzimy do Górecka Kościelnego, z okazałym drewnianym kościołem także pw. św. Stanisława. Podobnie jak kościół tomaszowski i ten jest zbudowany z modrzewiowych bali i wyposażony w stylu barokowym. Ciekawostką jest, że w ołtarzu głównym możemy zobaczyć zmieniane w zależności od potrzeby obrazy: św. Stanisława Biskupa, Matkę Boska Anielską czy Pana Jezusa Ubiczowanego. W XVII wieku tutejszemu młodemu rolnikowi Janowi Sosze ukazał się św. Stanisław nakazując budowę kaplic i kościoła. Życzenie świętego spełnił wkrótce ordynat Marcin Zamoyski fundując te miejsca kultu, które zresztą do dziś cieszą się wielką estymą wśród wiernych.

Ostatni dzień naszej wycieczki poświęcamy na bliższe poznanie Krasnobrodu, gdzie mieszkamy w dzielnicy letniskowej na wzgórzu Pszczeliniec. Miasteczko powstało w dolinie Wieprza już w XVI wieku, choć prężnie zaczęło się rozwijać dopiero kilkadziesiąt lat później, gdy przeszło w posiadanie Zamoyskich. Dziś liczy 3 tysiące mieszkańców, jest ważnym ośrodkiem turystycznym i religijnym, od 17 lat także uzdrowiskiem. Duża zawartość jodu w powietrzu, występowanie wód leczniczych i pokładów borowiny sprzyja leczeniu schorzeń układu ruchu, nerwowo-mięśniowego i oddechowego. Kuracjusze mogą wypoczywać w ładnym parku lub nad dużym zalewem z szerokimi piaszczystymi plażami. Najważniejszym zabytkiem miasteczka jest sanktuarium pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, dzięki któremu Krasnobród stał się „roztoczańską Częstochową”. Jego historia sięga XVII wieku, kiedy to Jakub Ruszczyk, ułomny mieszkaniec pobliskiej Szarej Woli ujrzał Matkę Boską, wskazującą na wytryskujące z ziemi źródło o mocy leczenia wszelkich chorób. Jakub cudownie ozdrowiał, co utwierdziło ludzi w prawdziwości objawienia i skłoniło do budowy w miejscu źródełka drewnianej kapliczki „Objawień na wodzie”. Także dziś cudowna woda ma moc przywracania zdrowia i utraconej miłości. Cudu ozdrowienia doświadczyła także królowa Marysieńka Sobieska, a w podzięce ufundowała kościół, który wkrótce stał się maryjnym sanktuarium. Najcenniejszy zabytek tej barokowej, niewielkiej świątyni to maleńki (9´14 cm), od 300 lat uznawany za cudowny, obrazek Matki Bożej Krasnobrodzkiej umieszczony w ołtarzu głównym. W miejscu objawienia, na pobliskim drzewie zawiesił go sam Jakub Ruszczyk, ale kilka lat później zagubił się strącony w błoto podczas najazdu i plądrowania Krasnobrodu przez Kozaków pod wodzą Chmielnickiego. Cudownie zachowany i odnaleziony po wojennej zawierusze został uznany za cudowny.

Do krasnobrodzkiego Pszczelińca przylega Rezerwat Święty Roch, chroniący malowniczy, dziewiczy las z pomnikowymi bukami, jodłami i pachnącymi żywicą sosnami. W głębokiej dolince w tym przepastnym lesie odnajdujemy – a jakże – kolejną drewnianą kapliczkę z kolejnym cudownym źródełkiem. Tym razem patronuje jej św. Roch, który od wieków chroni nas przed morowym powietrzem, czyli wszelkiego rodzaju zarazami. Kult św. Rocha na tych terenach rozpowszechniła także królowa Marysieńka. Wizerunek patrona, jak nakazuje tradycja, w towarzystwie wiernego psa, zdobi ołtarz kapliczki. W rezerwacie mamy okazję przez chwilę wędrować głębokim lessowym wąwozem. Z takich niezwykle urokliwych jarów wymytych przez ulewy w miękkim gruncie słyną szczególnie lasy w okolicach Szczebrzeszyna, choć w innych miejscach Roztocza także można je spotkać.

Tak kończymy naszą kilkudniową przygodę z Roztoczem. To niezwykły region, z nieskażonym środowiskiem, dziewiczą przyrodą, klimatycznymi kresowymi wioskami i miasteczkami, licznymi pamiątkami wielu wieków historii. Można tu zaznać prawdziwej ciszy i spokoju, a co najważniejsze, także zwykłej ludzkiej życzliwości. Do domów wracamy z przekonaniem, że warto zaglądać jak najczęściej w to wyjątkowe miejsce, gdzie przyroda wciąż nie poddaje się cywilizacji, a na drugiego człowieka nadal można liczyć… Magiczne Roztocze poznawało 46 osób, wycieczką kierował Henryk Luchowski, po Roztoczu oprowadzał miejscowy przewodnik pan Andrzej Dziaduszek, a relację spisała Jola Artym.

 

Spacer romantycznymi ścieżkami Bukowca

6 lipca 2019 r. grupa turystów z Oddziału Miejskiego PTTK „Rokita” wędrowała ścieżkami kompleksu pałacowo- parkowego w Bukowcu.

Dawniej był to jeden z najpiękniejszych parków romantycznych w Niemczech. Założony pod koniec XVIII w. przez Fridericha Wilhelma von Redena i jego żonę Karolinie (dzięki której do Karpacza została sprowadzona świątynia Wang).

Po wojnie zapomniany, zapuszczony i dewastowany, od kilku lat odzyskuje swoją świetność pod zarządem Fundacji Doliny Pałaców i Ogrodów.  Kompozycja parku jest zgodna z ideą romantyzmu-  powiązania człowieka z naturą.

Kręte ścieżki, potężne drzewa, stawy i potoki, tajemnicze budowle (świątynie, altany, grota,  ruiny zamku) tworzą harmonijną całość. Zrewitalizowana wieża widokowa stanowi punkt obserwacyjny na całą okolicę. Widać stąd wszystkie pasma górskie otaczające Kotlinę Jeleniogórską- Karkonosze, Izery, Kaczawy i Rudawy.

Po drodze odwiedziliśmy również inne ciekawe miejsca Doliny Pałaców i Ogrodów – Mysłakowice, Wojanów i Jelenią Górę. 

Wycieczkę zorganizowała Ula Wojtan. Chociaż w Bukowcu bywaliśmy już wcześniej, tym razem pod kierunkiem przewodnika – p. Jerzego, odkryliśmy to miejsce na nowo i spacer romantycznymi ścieżkami Bukowca wszystkim polecamy.

                                                                                            Elżbieta Węgrzynowska

Spacer w obłokach z PTTK

15 czerwca 2019 wybraliśmy się w 60 osobowej grupie pod kierownictwem Doroty Pańkowskiej na kolejną wycieczkę.

Niecałe 145 km od Wrocławia w malowniczej wsi Dolna Morawa, u podnóża Masywu Śnieżnika można przespacerować się w chmurach. Na zboczu góry Slamnik o wysokości 1116 m Czesi wybudowali wieżę o wysokości 55 m. Nie jest to typowa wieża, a raczej połączenie wieży, promenady spacerowej i zjeżdżalni. Na szczyt  prowadzą szerokie i łagodne pomosty, dzięki którym jest ona dostępna nawet dla osób niepełnosprawnych i rodziców z wózkami. Dla osób żądnych silniejszych wrażeń zamontowano platformy z siatki i pasaże pomiędzy piętrami. Na dół wrócić można tą sama drogą, lub za pomocą krętej, przeźroczystej zjeżdżalni rurowej o długości 101 m.

I to już była prawdziwa adrenalina! Tylko najwięksi śmiałkowie odważyli się na to, w tym oczywiście nasi najmłodsi turyści- Maciek i Oskar i ich – przymuszona do tego desperackiego czynu-  mama.  Obyło się na szczęście bez ofiar.

Wysokość 1116 m dojścia na wieżę, można pokonać na własnych nogach lub przejechać kolejką. My, ze względu na program wycieczki przewidujący i inne atrakcje zdaliśmy się na kolejkę. Pogoda dopisała, na szczycie mocno wiało, ale widoczność była dobra więc  podziwialiśmy piękne widoki.  Emocje budzi siatka na szczycie zamocowana nad przepaścią. Wielu śmiałków z naszej grupy odważyło się na nią wejść, a niektórzy nawet położyć. W drodze powrotnej zwiedziliśmy zamek w Międzylesiu.

Jest to kompleks zamkowo – pałacowy składający się z trzech skrzydeł: średniowieczno-renesansowego zamku oraz dwóch skrzydeł pałacowych utrzymanych w stylu barokowym. O 700-letniej historii zamku ciekawie opowiadała nam pani przewodniczka. Od 2008 r. zamek jest w posiadaniu prywatnych właścicieli, którzy w części barokowej zamku utworzyli hotel i restaurację, a obecnie remontują dalsze pomieszczenia.

                                                    Elżbieta Węgrzynowska

Wzgórza Lewińskie 25.05.2019

W dniu 25 05 2019 udaliśmy się na wycieczkę na Wzgórza Lewińskie leżące nad granicą polsko czeską. W pierwszej kolejności udaliśmy się w kierunku Zieleńca tzw. autostradą sudecką i po przekroczeniu granicy do miejscowości Olesnice w Górach Orlickich. Po drodze podziwialiśmy piękne widoki. Na Pańskiej górze zrobiliśmy postój na II śniadanie. Po przybyciu do uroczego miasteczka na miejscowym ryku mieliśmy okazje spróbować miejscowego piwa i knedlików. Po odpoczynku i sesji zdjęciowej udaliśmy się w stronę Taszowa leżącego po stronie polskiej. Po wyjściu z lasu ukazał nam się nieoczekiwany widok szeregu kwitnących krzewów, które okazały się ekologiczną plantacją aronii. Po przybyciu do Jarkowa gościliśmy u właścicieli tej plantacji państwa Anny i Mirosława Lechów. Gospodarze poczęstowali nas sokami. Pani Anna ciekawie opowiadała o swoim gospodarstwie w szczególności o walorach odżywczych i zdrowotnych aronii oraz o produkcji różnych przetworów z tych owoców. Następnie mieliśmy okazję zaopatrzyć się w te produkty wśród których można wyróżnić soki, dżemy, konfitury, nalewki, herbaty, aronie suszoną i oblewaną  czekoladą. W tej samej miejscowości odwiedziliśmy za niewielką opłatę prywatny ogród japoński, którego twórcą jest pan Edward Majcher gdzie podziwialiśmy kwitnące azalie i rododendrony,, egzotyczne rośliny, małą architekturę japońską a nawet ciekawe urządzenia techniczne. Po czym pełni wrażeń udaliśmy się w drogę powrotną podziwiając z okien autobusu zabytkowy wiadukt kolejowy koło Lewina Kłodzkiego oraz zabytkową wytwórnie papieru czerpanego. Wycieczkę prowadzili Władysław Pliszczyński i Krzysztof Stanek

Krzysztof Stanek